Regulamin XIII ZŁOTORYJSKIEGO BIEGU ULICZNEGO O MEMORIAŁ TADEUSZA PIETROSZKA 17.09.2011(.PDF)
.
Regulamin „II ZŁOTA DYCHA” 8.X.2011 r. (.PDF)
.
.
ORGANIZATORZY:
Gimnazjum nr 1 i LO w Złotoryi,
UKS „Kosynier” i UKS „Skarbek”
MKS Aurum Kobud Złotoryja
Sędzia główny – Stefan Rabenda
Starter – Mateusz Rabenda
Sędzia mety – Krystyna Antonowicz
Sędzia mety – Andrzej Jeżak
Sędzia mety – Katarzyna Łuc
Sędzia mety – Marcin Rabenda
Sędzia techniczny – Tadeusz Szapował
Sędzia techniczny – Mariusz Czernatowicz
Kierownik biura zawodów – Alina Skowrońska
Spiker – Roman Korzystko
Kwatermistrz – Zbigniew Wróblewski
Najmłodszym uczestnikiem okazał się Marcel Rabenda ze Złotoryi – 2 lata, natomiast najstarszym biegaczem był Jan Kruszewski ze Świerzawy – 62 lata. Przy tej okazji warto wspomnieć o tragicznie niedawno zmarłym uczestniku najstarszej kategorii wszystkich wcześniejszych biegów memoriałowych, Henryku Kopciewiczu, któremu nie dane było w tym roku stanąć na starcie.
Jubileuszowy bieg stanowi doskonały pretekst do wspomnień o Tadeuszu Pietroszku. Poniżej przedstawiamy tekst autorstwa Alfreda Michlera.
Dziesięć lat temu trzy bolesne straty dotknęły złotoryjską oświatę w ciągu półtora roku. Odejście każdego człowieka, szczególnie dla najbliższych, jest stratą niepowetowaną, lecz śmierć Renaty Rabendy (22 marca 1997), Tadeusza Pietroszka (26 czerwca 1998) i Józefa Górzańskiego (20 listopada 1998 r.) pozostawiła w sferze ich działalności pustkę, którą boleśnie odczuwam jeszcze dziś.
I mam głębokie przeświadczenie, że nie jestem w tym odosobniony.
Pośmiertny artykuł wspomnieniowy zatytułowałem przed dziesięciu laty „Za Nim szła młodzież i sukces” („GZ” z 22 lipca 1998). Nadal uważam, że jest to tytuł bardzo trafny i jeśli mógłbym dopowiedzieć jakiś komentarz do tego dzisiaj, to byłby on tylko taki, iż żal, że musi on brzmieć w czasie przeszłym.
Tadeusz Pietroszek urodził się w Goleszowie koło Cieszyna 12 sierpnia 1940 r. I całe życie był zdrowy. Lekarza odwiedzał od „wielkiego dzwonu”. W Jego książeczce zdrowia, w ciągu 40 lat pracy zawodowej, lekarzom pozwolił zapełnić pieczątkami niecałą stronniczkę.
Sanatorium? Co to takiego? Jego rówieśnicy nieraz co roku z tego korzystali. Jego sanatorium były obozy sportowe, a przychodnią lekarską – boisko i hala sportowa. Był nauczycielem utalentowanym i bardzo pracowitym – a to cechy, które nie zawsze idą w parze. Przy tym Jego zainteresowania i umiejętności nie zamykały się li tylko w szufladce „sport”. Czytał nie tylko „Przegląd Sportowy” i słuchał nie tylko „Kroniki Sportowej”. Jak trzeba było, to i matematykę oraz fizykę i chemię potrafił wytłumaczyć nie gorzej niż niejeden fachowiec.
Był cenionym trenerem nie tylko na Dolnym Śląsku; utrzymywał kontakty z uczelniami sportowymi. Wielu absolwentów tych uczelni zawdzięcza Tadeuszowi pomoc w ukończeniu studiów i napisaniu pracy dyplomowej. Był ofiarnym i niestrudzonym organizatorem sportu.
Dokładnie pół wieku temu rozpoczął pracę zawodową w Sokołowcu. Tam założył m.in. SKS Sokół. Następnie został dyrektorem SP w Twardocicach, gdzie rozpoczął zbiórkę pieniędzy i materiałów na budowę nowej szkoły. W obu tych miejscowościach pobudował boiska i zielone sale. Odrębny rozdział w jego życiu rozpoczął się po zamieszkaniu w Złotoryi. Obejmował kolejno ważne funkcje w oświacie: zastępca inspektora oświaty w Złotoryi, wizytator KOiW w Legnicy, dyrektor SP nr 2 w Złotoryi, dyrektor Szkoły Sportowej w Złotoryi – akurat minęło 30 lat od jej założenia (21 sierpnia 1978). On opracował założenia organizacyjne i programowe tej placówki – w czasie wakacji 1998 planowaliśmy wspólne spisanie historii tej niezwyczajnej szkoły.
Po przejściu na emeryturę przyjął stanowisko dyrektora ZSZ przy Złotoryjskim Zakładzie Doskonalenia Zawodowego – tu też zorganizował boisko i salkę gimnastyczną.
Mój przyjaciel nie dbał o zdrowie. Z przymrużeniem oka mawiał, że „zna swoje sposoby leczenia”. Tak, On znał swoje słabe strony i usiłował z nimi walczyć. Dlatego często mawiał: „Im więcej dzieci i młodzieży w salach sportowych i na boiskach, tym mniej ich w knajpach…”. I do tej Jego idei nawiązujemy podczas organizacji biegu.
Moje wspomnienie o Tadeuszu Pietroszku kończyłem 10 lat temu następująco: „Tadeusz już buduje skocznie i bieżnie, kompletuje drużyny… Robił tak wszędzie, gdzie się pojawił. My zostaliśmy tutaj. Wyrazem serdecznej pamięci o Tadeuszu niech będzie coroczny bieg memoriałowy. Głęboko wierzę, że kompetentne osoby podejmą tę ideę”.
Ale kompetentne osoby i organizacje sprawę podejmowały tylko w mowie. Żadnych czynów. Kiedy nadeszła wiosna 1999 i mimo przypominania ani zarząd wojewódzki Szkolnego Związku Sportowego, ani zarząd miejski, ani Wojewódzka Federacja Sportu, ani MKS Aurum, ani OSiR lub ktokolwiek inny nie uczynił żadnego konkretnego kroku ani nawet gestu, ja uznałem się za „kompetentnego” i „zgarnąłem” przyjaciół, kolegów oraz sąsiadów Tadeusza, zaprosiłem odpowiednie instytucje – podzieliliśmy zadania i… do roboty.
Czasu było niewiele i dlatego systematycznie spotykaliśmy się co kilka dni – każdy zdawał relację ze swojego „odcinka”. Pierwszy memoriał odbył się 9 października 1998 r. (celowo w pobliżu Dnia Edukacji Narodowej). Było chłodno, lecz nie padało – około 700 uczestników. Brak doświadczenia w organizowaniu biegów ulicznych spowodował, że wyznaczyliśmy aż 3 trasy biegowe i był bardzo duży problem z zamykaniem ruchu i ulic. Organizacyjnie pierwszy memoriał spoczął na barkach złotoryjskich nauczycieli wychowania fizycznego, sąsiadów i przyjaciół. Materialnie wsparły nas wówczas grochówką restauracje, a wszystkie piekarnie – pieczywem. Byli sponsorzy nagród, lecz finansowo uratował pierwszy memoriał Ryszard Pękała, ówczesny dyrektor MPGKiM, którego firma wyasygnowała 2 tys. zł – były więc medale, puchary i dyplomy. Jak znanym trenerem i działaczem sportowym był Tadeusz niech świadczy fakt, że przybyli wówczas do Złotoryi dwaj medaliści olimpijscy z Tokio oraz znana lekkoatletka i olimpijka Urszula Włodarczyk.
Kiedy w październiku 1999 r. podsumowywaliśmy pierwszy memoriał, zastępca dyrektora ówczesnego OSiR-u oświadczył, że impreza jest tak ważna, iż wejdzie ona do miejskiego kalendarza imprez w roku 2000 i tym samym zniknie problem jej finansowania. Niestety, na obietnicach się skończyło. Szczęśliwie zadania nie przestraszyło się Gimnazjum nr 1, które przejęło ideę byłej Szkoły Sportowej i dyrektor Andrzej Skowroński od drugiego memoriału (2000 r.) szefuje z powodzeniem komitetowi organizacyjnemu. Jest stałe grono organizatorów, sponsorów, sympatyków i ludzi życzliwych.
Dziś, kiedy patrzę i uczestniczę w tym coraz doskonalszym biegu, odczuwam normalną ludzką radość i satysfakcję. Ok. 6 tys. uczestników, setki medali, dyplomy, radość dzieci… to przecież spełnienie idei Tadeusza.









Swietny motywujacy artykul – oby tak dalej.
Witam Państwa!!!
Czy w roku 2011 będzięcie Państwo organizować bieg „żłota Dycha”?
Pozdrawiam
Zostaw odpowiedź!
Imprezy partnerskie
Certyfikat
Sponsorzy
Patroni Medialni
Patroni Honorowi
Burmistrz
Miasta Złotoryja
Starosta
Powiatu Złotoryjskiego
Partnerzy Imprezy